Drewno szkutnicze czyli z czego budowano w Europie okręty i statki XV-XIX wiek

Budowa żaglowców w Europie od XVI do XIX wieku była sztuką, w której doświadczenie szkutników spotykało się z mądrością przyrody. O sile i wytrzymałości statku decydował nie tylko projekt, ale przede wszystkim materiał – a więc odpowiednio dobrane drewno. Każdy gatunek miał swoje konkretne przeznaczenie, a znajomość jego właściwości była kluczem do sukcesu morskiej potęgi.

Dąb – król szkutnictwa

Najważniejszym i najbardziej cenionym drewnem był dąb. To z niego powstawały kadłuby największych jednostek – mocne, szczelne i odporne na długotrwały kontakt z wodą. Dąb był twardy, ciężki i trwały, a jego włókna układały się tak gęsto, że świetnie znosiły nawet uderzenia kul armatnich.

⚓ Czy wiesz, że… Do budowy jednego okrętu liniowego 1. rangi, takiego jak HMS Victory, potrzeba było około 5 tysięcy dorodnych dębów? Nic dziwnego, że w Anglii już w XVII wieku zakładano całe lasy dębowe z myślą o przyszłych flotach wojennych.

Sosna i modrzew – długie maszty i poszycia

Drewno iglaste – zwłaszcza sosna i modrzew – było nieocenione przy konstrukcji masztów i rei. Sosna dawała długie, proste pnie, praktycznie pozbawione sęków, dzięki czemu idealnie nadawała się na maszty. Modrzew natomiast wyróżniał się żywicznością i odpornością na wilgoć, dlatego stosowano go także w poszyciach i elementach stykających się z wodą.

⚓ Czy wiesz, że… Sosny ze Skandynawii uważano za towar strategiczny. Królestwo Szwecji dostarczało je Anglii i Holandii, a statki z tym „złotem północy” były pilnie strzeżone.

Jesion i buk – siła i sprężystość

Jesion ceniono za sprężystość. Był niezastąpiony przy budowie wioseł, drzewców i elementów narażonych na dynamiczne obciążenia. Buk z kolei stosowano w miejscach, gdzie liczyła się wytrzymałość na ścieranie – np. w blokach, kołach czy elementach mechanicznych.

⚓ Czy wiesz, że… Niektóre floty wykorzystywały jesion do budowy fragmentów burt w mniejszych jednostkach. Dzięki temu kadłuby były bardziej sprężyste i lepiej znosiły uderzenia fal, a nawet tarcia przy abordażu.

Drewno egzotyczne – mahoń i teak

Od XVIII wieku, wraz z ekspansją kolonialną, w Europie pojawiły się nowe gatunki drewna sprowadzane z zamorskich kolonii.

  • Mahoń – miał piękną, ciepłą barwę i odporność na szkodniki. Szybko stał się symbolem luksusu, a w okrętach wojennych zdobił kajuty oficerów i admirałów.
  • Teak – sprowadzany z Indii i Birmy, był niemal niezniszczalny. Niezwykle odporny na słoną wodę, owady i grzyby, znalazł zastosowanie w pokładach i elementach najbardziej narażonych na kontakt z morzem.

⚓ Czy wiesz, że… Brytyjczycy odkryli, że teak w zasadzie nie gnije w wodzie morskiej. Od tego czasu stał się on „złotym standardem” pokładów w Royal Navy XIX wieku.

Inne gatunki – olcha, brzoza, grusza

Choć nie dominowały w wielkim szkutnictwie, także lokalne gatunki znajdowały swoje miejsce. Olcha, znana z odporności na wodę, była używana w elementach zanurzonych. Brzoza i grusza trafiały raczej do zdobień i detali, gdzie liczyła się estetyka i precyzja.

⚓ Czy wiesz, że… Olcha, choć miękka, w wodzie staje się wyjątkowo trwała. Do dziś pale olchowe podtrzymują wiele mostów i konstrukcji rzecznych w Europie – a Wenecja stoi w dużej mierze właśnie na takich palach.

Podsumowanie

W XVI–XIX wieku w europejskim szkutnictwie dominował dąb, wspierany przez sosnę, modrzew, jesion i buk, a w późniejszym okresie także przez egzotyczne drewno mahoniowe i teakowe. Każdy gatunek miał swoje miejsce i przeznaczenie – od masywnych kadłubów po eleganckie wykończenia kajut. To, jak starannie dobierano drewno, decydowało nie tylko o wyglądzie, ale i o losach całych flot na oceanach świata.

Roman Kraska
Wszelkie prawa zastrzeżone !
All Rights Reserved

Roman Kraska

Posted in Bez kategorii

Olinowanie ruchome XV-XIX wiek

1. Wprowadzenie

Okręt żaglowy można porównać do żywego organizmu. Kadłub to jego ciało, maszty i reje – kościec, a żagle – skrzydła. Ale żeby ten organizm mógł się poruszać, potrzebował jeszcze „układu nerwowego i mięśni”, czyli właśnie lin. Olinowanie dzielono na stałe (utrzymujące maszty w pionie) i ruchome (służące do obsługi żagli). To właśnie dzięki olinowaniu ruchomemu żaglowiec był w stanie płynąć pod wiatr, manewrować, przyspieszać, zwalniać, a w razie potrzeby – stawać w miejscu.

W epoce wielkich żaglowców (XVII–XIX wiek) lin na pokładzie było tysiące. Szacuje się, że na okręcie liniowym I rangi – takim jak słynny HMS Victory admirała Nelsona – znajdowało się nawet ponad 30 kilometrów lin różnej grubości. Każda miała swoje zadanie i swoją nazwę. Co ciekawe, większość marynarzy uczyła się ich na pamięć, bo pomylenie fału z braslem w bitwie mogło skończyć się katastrofą.

Ciekawostka 1

Na największych okrętach wojennych każdy żagiel miał własny zestaw lin: fał do podnoszenia, szoty do wybierania rogów, brasle do obracania rei, refsejzy do zmniejszania powierzchni żagla. Dlatego przeciętny żeglarz nie obsługiwał wszystkich lin – miał swoją „działkę”, np. górne żagle na fokmaszcie. Dzięki temu cała załoga mogła działać jak dobrze naoliwiona maszyna.

Ciekawostka 2

Olinowanie ruchome nie było wieczne. Liny zużywały się od soli, wilgoci i tarcia. Na długich rejsach co kilka tygodni trzeba je było wymieniać. Dlatego na pokład zabierano ogromne zapasy lin i smoły – linownicy spędzali długie godziny, przygotowując nowe odcinki. Był to tak ważny element, że w dużych portach istniały osobne warsztaty linowe (ropewalks), czasem długie na kilkaset metrów, gdzie skręcano nowe liny.

Ciekawostka 3

Niektóre żaglowce miały na pokładzie taką ilość olinowania ruchomego, że przeciętny człowiek mógłby się w nim zgubić jak w labiryncie. Istniała anegdota, że młody marynarz wstępujący do Royal Navy miał najpierw „nauczyć się statku” – a pierwszym testem było znalezienie właściwej liny w nocy, podczas sztormu, gdy wszystkie wyglądały identycznie.

2. Materiały i technika wykonania

Olinowanie ruchome musiało być lekkie, elastyczne i jednocześnie wytrzymałe. W przeciwieństwie do olinowania stałego, które zwykle było grube, ciężkie i smolone (dla ochrony), liny ruchome często pozostawiano jaśniejsze – aby łatwiej było je rozróżnić i aby były bardziej poręczne w codziennej pracy.

Surowce

  • Konopie – najpopularniejszy materiał w Europie. Liny konopne były mocne, łatwe do smołowania, ale chłonęły wodę i z czasem stawały się ciężkie.
  • Manila – włókno palmowe z Filipin, niezwykle cenione w XIX wieku. Było lżejsze i odporniejsze na wilgoć niż konopie.
  • Bawełna i sizal – stosowane w niektórych linach pomocniczych, gdzie liczyła się giętkość.

Technika skręcania lin

Do produkcji lin służyły wspomniane ropewalks – hale linowe, długie nawet na 300–400 metrów. W takich warsztatach skręcano włókna w żyły, żyły w linki, a linki w liny. Im grubsza lina, tym więcej stopni skręcania.

Co ciekawe, liny do olinowania ruchomego były mniej smarowane smołą niż te do olinowania stałego. Dzięki temu nie brudziły rąk marynarzy i były łatwiejsze do szybkiej obsługi. Jednak miało to swoją cenę – szybciej się zużywały i trzeba je było częściej wymieniać.

Grubości lin

Na żaglowcu stosowano setki lin o różnych średnicach – od cienkich jak palec do grubych, których nie dało się objąć dłonią. Zasada była prosta: im wyżej na maszcie, tym lżejsze i cieńsze liny. Dzięki temu całość takielunku nie obciążała niepotrzebnie konstrukcji.


Ciekawostki

  1. Długość hali linowej – w Londynie czy Amsterdamie ropewalki bywały tak długie, że robotnicy używali specjalnych wózków, aby przejechać od jednego końca do drugiego. W Gdańsku też istniały takie hale, obsługujące flotę handlową i wojenną Rzeczypospolitej.
  2. Zapach żaglowca – charakterystyczny aromat dawnych statków pochodził w dużej mierze właśnie od lin: mieszanka smoły, konopi i soli morskiej była wszechobecna. Marynarze mówili, że „prawdziwy okręt poznasz po zapachu lin”.
  3. Własne liny na pokładzie – większe okręty miały miniaturowe linownie na pokładzie, gdzie z zapasowych włókien dorabiano mniejsze linki i repy. W razie bitwy czy sztormu to mogło uratować życie – zerwana lina musiała być zastąpiona natychmiast.

3. Główne grupy lin olinowania ruchomego

Na żaglowcu każdy żagiel miał zestaw własnych lin, które umożliwiały jego podnoszenie, ustawianie, zmniejszanie powierzchni i zrzucanie. W sumie tworzyło to skomplikowany system, który marynarze musieli znać na pamięć.

3.1. Fały (halliards)

  • Służyły do podnoszenia żagli lub rei.
  • W żaglach rejowych: fał podnosił reję wraz z żaglem na odpowiednią wysokość.
  • W żaglach gaflowych i sztakslach: fał ciągnął górny róg żagla do topu masztu.
  • W praktyce fały były obsługiwane przez kilku ludzi, a przy największych żaglach – przez kilkunastu, często z pomocą kabestanu.

? Ciekawostka: Najcięższe fały potrafiły ważyć tyle, że marynarze wciągali je w rytm śpiewanych szant – dzięki temu krok i ruch rąk były zsynchronizowane, a lina „szła” szybciej.


3.2. Szoty (sheets)

  • Liny przymocowane do dolnych rogów żagla (rogów szotowych).
  • Służyły do wybierania lub luzowania żagla względem wiatru.
  • Przykład: przy fokżaglu szoty ciągnęły żagiel do burt, aby nabrał odpowiedniego kształtu.
  • Zwykle grube i mocne, bo przenosiły duże siły.

? Ciekawostka: Mówi się do dziś „puścić szoty” – czyli zluzować, odpuścić napięcie. Ten żeglarski termin przeszedł nawet do języka potocznego.


3.3. Brasle (braces)

  • Liny służące do obracania rei na maszcie.
  • Dzięki braslom można było ustawić żagle bardziej pod wiatr (ostrzej) lub bardziej wzdłuż (pełniej).
  • To one w dużej mierze decydowały o kursie żaglowca względem wiatru.
  • Brasle były prowadzone daleko wzdłuż burt – obsługiwała je spora grupa marynarzy.

? Ciekawostka: Podczas bitwy, gdy dym zasłaniał widoczność, doświadczeni żeglarze rozpoznawali rodzaj manewru przeciwnika właśnie po pracy brasli.


3.4. Obciągacze i topenanty (toppings lifts)

  • Obciągacze – liny, które trzymały dolne reje lub gafle, żeby nie opadały.
  • Topenanty – podtrzymywały bomy i gafle od góry.
  • Ułatwiały obsługę żagli, szczególnie przy zrzucaniu i refowaniu.

? Ciekawostka: Zdarzało się, że zerwany topenant powodował gwałtowne opadnięcie bomu na pokład – zdarzały się przez to poważne wypadki, a nawet zgony.


3.5. Refsejzy (reef lines, reef tackles)

  • Używane do refowania żagli, czyli zmniejszania ich powierzchni w czasie silnego wiatru.
  • Żagiel miał wszyte poziome pasy (refbanty) z uchem, do którego doprowadzano refsejzy.
  • Marynarze wspinali się na rej i ręcznie wiązali żagiel wzdłuż refbanty, podczas gdy inni wybierali refsejzy od pokładu.

? Ciekawostka: Refowanie było jednym z najniebezpieczniejszych zadań – trzeba było pracować wysoko, przy silnym wietrze i mokrym żaglu, ważącym setki kilogramów.


3.6. Halsy (tacks)

  • Służyły do ciągnięcia dolnego rogu żagla w stronę dziobu.
  • Szczególnie ważne na kursach ostrych (pod wiatr), aby żagiel nie „łopotał”, tylko stał prawidłowo napięty.

3.7. Liny sztaksli i żagli dodatkowych

  • Każdy sztaksel (np. fok sztaksel, kliwer, bramsztaksel) miał własne fały, szoty i halsy.
  • Dodatkowe żagle (bombramy, latacze, bryfoki) też posiadały cały zestaw lin.
  • Całość sprawiała, że system lin na dużej fregacie przypominał gigantyczną pajęczynę.

Podsumowanie

Fały podnosiły, szoty trzymały, brasle obracały, refsejzy zmniejszały, a halsy ustawiały żagle pod wiatr. Dzięki tym grupom lin żaglowiec był w stanie wykonać każdy manewr – od zwrotu przez sztag, po dryfowanie w sztormie.

4. Rozmieszczenie i organizacja pracy lin

Kiedy patrzy się na zdjęcia dawnych żaglowców albo modele muzealne, łatwo odnieść wrażenie, że cały pokład tonie w gąszczu lin. Ale w tym szaleństwie była metoda. Każda lina miała swoje miejsce, a cały układ był podporządkowany zasadzie: marynarz w nocy, podczas sztormu, musiał znaleźć właściwą linę bez zastanowienia.


4.1. Prowadzenie lin przez bloczki

  • Liny olinowania ruchomego biegły od żagla przez system bloczków i krążków (talrepów), które zmieniały kierunek i zmniejszały siłę potrzebną do pracy.
  • Często stosowano układy wielokrążkowe – podobne do współczesnych wyciągarek linowych.
  • Im cięższy żagiel, tym bardziej skomplikowany był zestaw bloczków.

? Ciekawostka: Bloczki wykonywano z twardego drewna (dąb, buk) i okuwano mosiądzem. Na okręcie liniowym mogło ich być nawet kilka tysięcy.


4.2. Nagle, knagi i pachoły

  • Wszystkie liny musiały mieć miejsce, gdzie kończyły swój bieg.
  • Nagiel (belaying pin) – drewniany kołek wkładany w nagielnicę, na który nawijano linę. Każdy nagiel miał swoją przypisaną linę.
  • Knagi – nieruchome uchwyty przy burtach lub masztach, służące do zaczepiania lin.
  • Pachoły – masywne, pionowe słupki na pokładzie, do których mocowano grubsze liny (np. szoty).

? Ciekawostka: Rozkład nagli był tak stały i przemyślany, że do dziś w planach takielunku istnieją całe „plany nagielnic” – swoiste mapy, który nagiel odpowiadał której linie.


4.3. Kabestan i winda

  • Kabestan – pionowy bęben obracany siłą ludzi, służył do wybierania najcięższych lin (fałów, kotwicznych). Marynarze wsadzali w niego drewniane drążki i chodzili wkoło, niczym korba w olbrzymiej maszynie.
  • Winda – poziomy odpowiednik kabestanu, używany często do obsługi kotwic.

? Ciekawostka: Podczas podnoszenia żagli marynarze często śpiewali szanty – rytmiczne pieśni pracy. Słowa nie miały większego znaczenia – ważny był rytm, który synchronizował ruchy załogi przy linach.


4.4. Organizacja lin na pokładzie

  • Każda lina była starannie zwinięta w krąg i powieszona przy swoim nagielu.
  • Dzięki temu nie plątały się pod nogami i można je było szybko rozpoznać.
  • Doświadczeni marynarze potrafili po samym dotyku rozpoznać linę – jej grubość, kierunek skrętu i położenie zdradzały jej funkcję.

? Ciekawostka: Młody rekrut w Royal Navy miał na start zadanie: w nocy, z zasłoniętymi oczami, znaleźć właściwy fał czy szot. Dopiero po zdaniu tego testu uważano go za gotowego do służby na rejach.


4.5. Dyscyplina i bezpieczeństwo

  • Plątanina lin na pokładzie była poważnym zagrożeniem – dlatego panowała żelazna dyscyplina.
  • Po każdej pracy linę zwijało się i odkładało na miejsce.
  • Nieprzestrzeganie tej zasady mogło grozić sądem pokładowym – bo jeden bałagan mógł w sztormie kosztować życie całej załogi.

Podsumowanie

Rozmieszczenie olinowania ruchomego na żaglowcu przypominało mapę miasta – każda „ulica” miała swój numer i przeznaczenie. Dzięki temu nawet w chaosie bitwy czy sztormu załoga mogła działać szybko i skutecznie, a żaglowiec reagował na rozkazy jak żywy organizm.

5. Obsługa olinowania ruchomego w praktyce

Żaden żaglowiec nie byłby w stanie płynąć bez dobrze zorganizowanej pracy załogi. Olinowanie ruchome tworzyło system tak skomplikowany, że dopiero wyszkolony zespół marynarzy potrafił go wykorzystać. Każdy manewr – od stawiania żagli po refowanie – wymagał setek rąk i perfekcyjnej koordynacji.


5.1. Stawianie żagli

  • Rozpoczynano zawsze od największych i najniżej położonych żagli (grotżagiel, fokżagiel), a potem stopniowo dodawano wyższe (marsle, bramsle, bombramsle).
  • Marynarze wybierali fały, podczas gdy inni luzowali obciągacze i topenanty, aby żagiel mógł się rozwinąć.
  • W tym samym czasie szotami i braslami ustawiano żagiel pod odpowiednim kątem do wiatru.

? Ciekawostka: Na dużym okręcie liniowym stawianie wszystkich żagli mogło trwać ponad godzinę i wymagało zaangażowania kilkuset marynarzy jednocześnie.


5.2. Zrzucanie żagli

  • Aby zrzucić żagiel, luzowano fały i szoty, a marynarze na rei chwytali płótno i ściągali je linami (sejzingami).
  • Żagiel wiązano w równy pakiet, aby nie łopotał i nie uszkodził takielunku.
  • W czasie nagłego zagrożenia (np. sztorm) żagle po prostu cięto i zrzucano na pokład – lepiej stracić żagiel niż cały statek.

? Ciekawostka: Istniało powiedzenie „cut away the main!” – czyli „odciąć grotżagiel!”. Była to dramatyczna decyzja, podejmowana tylko w ostateczności.


5.3. Refowanie żagli

  • Kiedy wiatr wzmagał się, należało zmniejszyć powierzchnię żagli.
  • Marynarze wspinali się na reje, przypinani tylko do lin bezpieczeństwa (a często nawet i bez nich).
  • Żagiel składano wzdłuż refbanty, a następnie wiązano go linami refsejzowymi.
  • Z dołu wybierano refsejzy, które dodatkowo dociągały płótno.

? Ciekawostka: Refowanie na wysokości kilkudziesięciu metrów, przy sztormowym wietrze i mokrym żaglu ważącym kilkaset kilogramów, uchodziło za jedną z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych prac na morzu.


5.4. Zwroty i manewry

  • Zwrot przez sztag (tacking) – okręt przechodził dziobem przez wiatr; wymagało to zsynchronizowanej pracy brasli i szotów.
  • Zwrot przez rufę (wearing) – okręt przechodził rufą przez wiatr; łatwiejszy, ale bardziej ryzykowny przy silnym wietrze.
  • Każdy zwrot oznaczał komendę bosmana i natychmiastową reakcję kilkudziesięciu marynarzy przy linach.

? Ciekawostka: Na fregacie podczas zwrotu można było usłyszeć jednocześnie nawet kilkanaście różnych komend – każda dotyczyła innej grupy lin i żagli.


5.5. Komendy i koordynacja pracy

  • Głównym „dyrygentem” pracy olinowania był bosman i jego pomocnicy.
  • Komendy wydawano głośno, często używając specjalnych skrótów i tradycyjnych formuł („Haul away!”, „Let go and haul!”, „Sheet home!”).
  • Załoga była podzielona na wachty – każda wiedziała, który maszt i które żagle są jej zadaniem.

? Ciekawostka: Na Royal Navy panował zwyczaj, że młody marynarz musiał w nocy, przy pełnym takielunku, wdrapać się na top masztu i zejść – był to rytuał sprawdzający jego odwagę i przydatność do służby.


5.6. Rytm życia żaglowca

  • Olinowanie ruchome wyznaczało rytm dnia i nocy.
  • Nawet w czasie ciszy żagle trzeba było regularnie korygować, aby statek nie dryfował.
  • W sztormie załoga potrafiła spędzać całe doby przy linach, walcząc o utrzymanie kursu i bezpieczeństwa okrętu.

? Ciekawostka: W logbookach (dziennikach okrętowych) często odnotowywano nie tylko pogodę i kurs, ale też… ile razy stawiano i refowano żagle danego dnia. To była miara wysiłku całej załogi.


Podsumowanie

Obsługa olinowania ruchomego była najbardziej pracochłonną częścią życia na żaglowcu. Tysiące lin, setki marynarzy i dziesiątki komend musiały zgrać się w jedno – inaczej statek nie byłby w stanie utrzymać się na kursie.

6. Różnice narodowe

Choć zasady żeglowania były podobne we wszystkich flotach, każdy naród wypracował własne tradycje takielunkowe i sposoby prowadzenia lin. Doświadczony szkutnik lub modelarz potrafił na podstawie samego wyglądu olinowania powiedzieć, czy ma do czynienia z jednostką angielską, francuską, czy holenderską.


6.1. Anglia – praktyczność i dyscyplina

  • Royal Navy słynęła z uporządkowanego i bardzo logicznego układu lin.
  • Liny prowadzono w sposób możliwie prosty, aby ułatwić pracę załodze.
  • Anglicy mieli też najbardziej rozwiniętą „mapę nagli” – każdy marynarz musiał znać swój nagiel na pamięć.
  • Charakterystyczne były ciemniejsze, mocno smolone liny stałe i jaśniejsze liny ruchome.

? Ciekawostka: Angielskie żaglowce wojenne uchodziły za najłatwiejsze w obsłudze – nie dlatego, że miały mniej lin, ale dlatego, że układ był bardziej logiczny i lepiej opisany w regulaminach.


6.2. Francja – elegancja i innowacje

  • Francuzi często stawiali na lekkość i finezję takielunku.
  • Liny ruchome bywały cieńsze, prowadzone w bardziej skomplikowanych układach, co pozwalało na subtelniejsze manewry żaglami.
  • Widać to szczególnie w sztaksalach i żaglach dodatkowych – francuskie fregaty chętnie używały dużych zestawów żagli bocznych.
  • Dawało im to przewagę szybkości, ale wymagało też większego wyszkolenia załogi.

? Ciekawostka: Francuscy kapitanowie mówili, że „okręt ma tańczyć na wietrze”. Angielscy odpowiadali: „okręt ma wytrwać w bitwie”.


6.3. Holandia – praktyka handlowa

  • Holenderskie statki handlowe miały zwykle upro­szczone olinowanie ruchome.
  • Liczba żagli i lin była mniejsza niż na okrętach wojennych – liczyła się ekonomia i łatwość obsługi przez mniejszą załogę.
  • Holendrzy stosowali też często krótsze maszty i niższe rejki – mniej lin, ale też mniejsza prędkość.
  • W jednostkach wojennych (XVII w.) pojawiały się charakterystyczne rozwiązania, np. inne proporcje refsejzów.

? Ciekawostka: Holenderskie statki handlowe miały opinię „statecznych i bezpiecznych”, podczas gdy angielskie – „szybkich i wojowniczych”, a francuskie – „zwinnych i pięknych”.


6.4. Hiszpania i inne floty

  • Hiszpanie preferowali mocne, grube liny i duże żagle, co nadawało ich okrętom majestatyczny wygląd, ale utrudniało szybkie manewry.
  • Włosi i Portugalczycy w epoce wielkich odkryć używali podobnych systemów jak Hiszpanie, choć później przejęli wiele rozwiązań angielskich i francuskich.

6.5. Różnice w nazewnictwie

  • Każda flota miała własne nazwy dla tych samych lin.
  • Angielski „sheet” to francuski „écoute”, a niemiecki „Schot”.
  • Dla marynarzy służących na obcych jednostkach była to często duża bariera – trzeba było nauczyć się całego nowego języka takielunku.

? Ciekawostka: Do dziś w żeglarstwie polskim mamy mieszankę – część terminów pochodzi z angielskiego (szot, fał), a część z niemieckiego (fok, grot). To spadek po różnych tradycjach morskich.


Podsumowanie

Różnice narodowe w olinowaniu ruchomym wynikały z filozofii żeglowania:

  • Anglia – prostota i dyscyplina,
  • Francja – elegancja i szybkość,
  • Holandia – praktyczność i oszczędność,
  • Hiszpania – siła i majestat.

Każdy system miał swoje zalety – i widać je do dziś w zachowanych planach oraz modelach muzealnych.

7. Ciekawostki

Olinowanie ruchome to nie tylko liny i bloczki, ale też setki anegdot, rekordów i niezwykłych faktów, które pokazują, jak ogromną rolę odgrywało w życiu żaglowców i marynarzy.


7.1. Kilometry lin

Na okręcie liniowym I rangi (np. HMS Victory) znajdowało się ponad 30–40 km lin. To tak, jakby oplątać całe miasto pajęczyną sznurów. Każda lina miała swoje miejsce, a marynarze musieli znać je wszystkie na pamięć.


7.2. Waga i siła

Najgrubsze szoty mogły ważyć ponad 200 kg na długości kilkunastu metrów. Wybieranie ich wymagało kilkunastu ludzi, często z pomocą kabestanu. A jednak – w sztormie jeden źle zabezpieczony szot potrafił zerwać się i przeciąć człowieka jak brzytwa.


7.3. Muzyka morza – szanty

Ciężkie liny wybierano w rytm pieśni – szant. Nie były to piosenki rozrywkowe, lecz narzędzie pracy: rytm ułatwiał zsynchronizowanie ruchów kilkudziesięciu ludzi ciągnących linę. Stąd np. komenda „Haul away, boys!” – „Ciągnijcie, chłopaki!”.


7.4. Oko bosmana

Doświadczony bosman potrafił z odległości kilkudziesięciu metrów rozpoznać, która lina jest źle napięta. Wystarczyło jedno spojrzenie – układ lin na żaglowcu był jak nuty na pięciolinii, a bosman był dyrygentem orkiestry.


7.5. Najdroższy element statku

Choć dziś często mówi się o armatkach czy dekoracjach, to w XVII–XVIII wieku olinowanie i żagle stanowiły najdroższą część wyposażenia okrętu. Sama wymiana kompletu lin i płócien mogła kosztować tyle, co budowa małego statku handlowego.


7.6. Zapasy lin

Na długie rejsy zabierano setki zwojów lin zapasowych. W magazynach pod pokładem piętrzyły się belki konopi i manili. Zużycie było tak duże, że w dziennikach okrętowych prowadzono szczegółowe zapisy: kiedy wymieniono fał, ile szotów poszło w naprawę, ile bloczków pękło w czasie sztormu.


7.7. Wypadki i niebezpieczeństwa

Zerwana lina mogła być śmiertelnie groźna – działała jak bicz stalowy. Na żaglowcach mówiono, że „szot nie wybiera, kogo uderzy”. Dlatego przy pracy przy linach obowiązywała absolutna dyscyplina: każdy marynarz musiał wiedzieć, kiedy ciągnąć, a kiedy odskoczyć.


7.8. Liny w bitwie

Podczas walki olinowanie było jednym z głównych celów ostrzału. Przeciwnik starał się odstrzelić szoty, brasle i fały – okręt bez żagli stawał się bezbronny. Z tego powodu na pokładzie zawsze czekali marynarze z zapasowymi linami, gotowi do błyskawicznych napraw.

? Ciekawostka w ciekawostce: W bitwie pod Trafalgarem HMS Victory Nelsona otrzymał setki trafień, a jednak dzięki błyskawicznej pracy bosmanmatów wciąż utrzymywał większość żagli w ruchu.


Podsumowanie

Ciekawostki związane z olinowaniem ruchomym pokazują, że nie były to „tylko liny” – stanowiły one krwioobieg żaglowca, od którego zależało życie całej załogi, wynik bitew i losy wypraw.

8. Olinowanie ruchome w modelarstwie

Model żaglowca bez olinowania ruchomego jest jak obraz bez kolorów – niby widać kształt, ale brak mu życia. To właśnie pajęczyna lin nadaje miniaturowym jednostkom realizmu i charakteru. Jednocześnie to najtrudniejszy etap budowy modelu, wymagający cierpliwości, dobrej dokumentacji i sprawnych rąk.


8.1. Skala uproszczeń

  • W modelach w skali 1:100 czy 1:150 nie sposób oddać wszystkich lin – byłoby ich zbyt wiele. Dlatego modelarze stosują uproszczenia, zostawiając najważniejsze (fały, szoty, brasle, refsejzy).
  • W większych skalach (1:72, 1:48, 1:36) można odwzorować nawet większość układu, łącznie z pojedynczymi bloczkami i refsejzami.

? Ciekawostka: W modelach muzealnych (np. w Greenwich) wykonuje się nawet miniaturowe szplajsy, wiązania lin i przesmołowania – wszystko dokładnie jak w oryginale.


8.2. Materiały do modeli

  • Liny modelarskie wykonywane są z nici lnianych, bawełnianych lub poliestrowych.
  • Aby wyglądały naturalnie, często się je barwi (na ciemny brąz dla olinowania stałego, jasny beż dla ruchomego).
  • Bloczków używa się drewnianych lub żywicznych, a przy większych skalach – toczonych w miniaturowych warsztatach.

? Ciekawostka: Wielu modelarzy własnoręcznie skręca miniaturowe liny na małych „ropewalkach”, czyli mini-warsztatach linowych. Dzięki temu uzyskują naturalny wygląd i właściwy skok skrętu.


8.3. Dokumentacja i źródła

  • Najlepszym punktem odniesienia są monografie z serii „Anatomy of the Ship”, gdzie znajdziemy dokładne plany olinowania.
  • Pomocne są też modele muzealne i ryciny z epoki.
  • Warto korzystać z planów nagielnic – pomagają w logicznym rozmieszczeniu lin na pokładzie modelu.

8.4. Technika montażu

  • Liny najlepiej zakładać od góry masztów w dół – tak jak robiono to na prawdziwych okrętach.
  • Każdą linę trzeba odpowiednio napiąć – zbyt luźna będzie wyglądać nienaturalnie, zbyt napięta może zdeformować maszt.
  • Do mocowania używa się kleju cyjanoakrylowego (CA) lub wikolu, ale z umiarem – nadmiar psuje efekt.

? Ciekawostka: W modelach konkursowych sędziowie potrafią od razu dostrzec, czy liny są poprawnie napięte i czy odpowiadają rzeczywistemu układowi. To często decyduje o punktach i miejscu na podium.


8.5. Efekt końcowy

Kiedy model otrzymuje pełne olinowanie ruchome, nabiera niezwykłego uroku. Pajęczyna lin sprawia, że wygląda jak żywy żaglowiec, gotów do stawienia żagli. To moment, w którym modelarz czuje, że jego praca stała się prawdziwą miniaturą historii.


Podsumowanie

Olinowanie ruchome w modelarstwie to sztuka kompromisu – trzeba oddać jak najwięcej szczegółów, ale tak, aby nie przytłoczyć modelu i nie zagubić proporcji. To wyzwanie, ale też satysfakcja, bo nic tak nie przyciąga wzroku jak misternie wykonany takielunek.

9. Zakończenie

Olinowanie ruchome to serce żaglowca. To dzięki niemu statki mogły walczyć z oceanami, wiatrem i przeciwnikami. Każda lina miała swoje zadanie, a cała sieć tworzyła niezwykły mechanizm – prosty w swojej zasadzie, ale zarazem jeden z najbardziej skomplikowanych systemów obsługiwanych ręcznie w historii techniki.

Dla marynarzy liny były codziennością – ich pracą, bezpieczeństwem, a często także zagrożeniem. Dla kapitanów stanowiły narzędzie, dzięki któremu mogli prowadzić żaglowiec do zwycięstwa lub w bezpieczne schronienie. Dla modelarzy i historyków są świadectwem dawnych umiejętności, dyscypliny i geniuszu szkutniczego.

Patrząc dziś na modele w muzeach czy własnoręcznie wykonane repliki, można poczuć szacunek dla ludzi, którzy potrafili z tysiąca lin stworzyć spójny, działający organizm. Bo żaglowiec – to nie tylko drewno, płótno i żelazo. To także pajęczyna lin, w której zaklęta jest cała sztuka dawnych mórz.

Posted in Bez kategorii

Olinowanie stałe XV-XIX wiek



Olinowanie stałe – podstawy

Rola olinowania stałego

Maszt na dawnym żaglowcu był potężnym elementem konstrukcyjnym, ale wbrew pozorom nie mógł sam utrzymać się pionowo – był zbyt wysoki i wąski w stosunku do podstawy. Olinowanie stałe stanowiło więc swoisty „szkielet z lin”, który stabilizował maszty i przenosił ogromne siły działające na żagle.

  • Bez wantów maszt przechyliłby się na boki.
  • Bez sztagów przewróciłby się do tyłu.
  • Bez baksztagów – do przodu.

Można powiedzieć, że każdy maszt utrzymywał równowagę dzięki systemowi naprężonych lin w trzech kierunkach: burtowym, dziobowym i rufowym.

Olinowanie stałe (ang. standing rigging) to wszystkie liny i cięgna, które służą do utrzymania masztów w pionie i w odpowiedniej pozycji. W odróżnieniu od olinowania ruchomego, nie służy ono bezpośrednio do obsługi żagli, ale do stabilizacji konstrukcji.

Materiały
  • W epoce żaglowców drewnianych: konopie smolne, skręcane w grube liny (najczęściej czarne od smoły).
  • Później: druty stalowe (XIX w.) i stalowe liny plecione.
  • Współcześnie: stal nierdzewna, często z końcówkami typu „śruba rzymska” do naciągu.
Podstawowe elementy olinowania stałego
  1. Stengi i sztagi (ang. stays) – liny biegnące od masztów ku dziobowi (i częściowo rufie), zapobiegają przewróceniu masztu do tyłu.
    • Sztag fokmasztu biegnie ku dziobowi, do bukszprytu.
    • Sztagi grotmasztu i bezanmasztu prowadzone są do podstaw kolejnych masztów lub do pokładu.
  2. Wanty (ang. shrouds) – liny prowadzone skośnie od masztu ku burtom statku, zabezpieczają maszt przed przechyłem na boki.
    • Na wantach montowano talię i jufersy (okrągłe, perforowane bloczki), tworzące charakterystyczne „drabinki”.
    • Dzięki nim marynarze mogli wspinać się na reje.
  3. Baksztagi (backstays) – liny odchodzące od masztów ku rufie, które równoważyły sztagi.
    • Stosowano je zwłaszcza na wyższych częściach masztów (stengach).
Montaż i naciąg
  • Olinowanie stałe zawsze zakładano od dziobu ku rufie, czyli zaczynając od fokmasztu.
  • Każda lina była naciągana przy pomocy talii lub śrub rzymskich (w epoce drewnianych okrętów – najczęściej przy pomocy jufersów i talrepów).
  • Lina była smolona, by chronić ją przed wilgocią i gnicie.
    (Konserwacja olinowania to była codzienna, ciężka praca. Marynarze smarowali liny gorącą smołą, co powodowało, że praktycznie całe życie chodzili brudni i pachnący jak beczka dziegciu. Pojawiło się nawet określenie:
    „tarred with the same brush” – czyli „wszyscy tak samo umazani smołą”.)
Znaczenie w praktyce
  • Odpowiedni naciąg olinowania miał krytyczne znaczenie: zbyt luźne wanty powodowały „pływanie” masztu, a zbyt mocne mogły go złamać.
  • Podczas bitew zdarzało się, że przeciwnik celował w wanty i sztagi – uszkodzenie olinowania stałego mogło powalić cały maszt, unieruchamiając okręt.




Olinowanie stałe na Mayflower (ok. 1620 r.)

Mayflower był typowym angielskim statkiem handlowym początku XVII w., uzbrojonym i przystosowanym do dalekich podróży. Posiadał trzy maszty i bukszpryt:

  • Fokmaszt (foremast)
  • Grotmaszt (mainmast)
  • Bezanmaszt (mizzenmast)
  • Bukszpryt (bowsprit)
1. Bukszpryt
  • Sztag fokmasztu – mocowany do bukszprytu, jeden z najgrubszych elementów olinowania.
  • Podtrzymanie bukszprytu: tzw. bobstay (podciągi od bukszprytu ku dziobowi, w dół), które przeciwdziałały unoszeniu się bukszprytu do góry.
2. Fokmaszt
  • Wanty fokmasztu – 4–6 par, prowadzone z marsa fokmasztu ku obu burtom.
  • Sztag fokstengi – od stengi fokmasztu ku dziobowi.
  • Baksztagi – od szczytu stengi ku rufie, mocowane przy burtach.
3. Grotmaszt
  • Sztag grotmasztu – biegnący do podstawy fokmasztu.
  • Wanty grotmasztu – 6–8 par, najgrubsze liny na statku, zakończone jufersami.
  • Sztag grotstengi – od stengi grotmasztu do fokmasztu.
  • Baksztagi grotstengi – wiodły ku rufie.
4. Bezanmaszt
  • Sztag bezanmasztu – mocowany do grotmasztu (czasem do jego stengi).
  • Wanty bezanmasztu – 2–4 pary, cieńsze niż przy głównych masztach.
  • Baksztagi bezanmasztu – ku rufie, od górnych części masztu.
5. Cechy charakterystyczne olinowania Mayflower
  • Wszystkie liny konopne były smołowane (czarne lub ciemnobrązowe).
  • Jufersy duże, drewniane, układane w charakterystyczne trójkąty.
  • Maszty były wieloczęściowe (dolny maszt + stenga), a każdy segment miał własne wanty i sztagi.
  • Bukszpryt często miał dodatkowe olinowanie boczne – gammoning (mocowanie do dziobu).
6. Instrukcja modelarska – kolejność zakładania
  1. Bukszpryt – zamocuj bobstay i olinowanie boczne.
  2. Fokmaszt – wanty i sztag do bukszprytu.
  3. Grotmaszt – wanty, sztag do fokmasztu.
  4. Bezanmaszt – wanty i sztag do grotmasztu.
  5. Stengi – do każdego masztu osobne wanty i sztagi.
  6. Na końcu – baksztagi dla każdego segmentu masztu.


    To tyle wstępnie na tematy olinowania stałego na okrętach/ statkach w większości okrętów z tamtego okresu bazowało na tym standardzie i jak się przyjrzycie innym jednostkom to zobaczycie że jest podobnie lub tak samo.
    Wszystkie nazwy są podane po polsku obok angielskich bo jak zakładam że w instrukcjach montażu modeli jest nazewnictwo angielskie.

    Pozdrawiam
    Roman K.
Posted in Bez kategorii

Szlifierka bębnowa wersja 2

Witam
Przedstawiam nową wersję szlifierki bębnowej.
Szerokość szlifowanych elementów do 100 mm
Minimalna wysokość szlifowania 0,5 mm maksymalna 12 mm.
Obroty na bębnie to ok 960 obr/min
główną innowacją jest mocowanie papieru lub płótna ściernego. Teraz ten element jest napinany i w trakcie pracy automatycznie usuwa luzowanie się płótna.
Szlifierka posiada zabezpieczenie przed uruchomieniem w momencie jak jest podniesiona pokrywa.
Zasilanie 230v 0,5KW

Posted in Bez kategorii

Polski motocykl Junak M07 model skala 1:6

Witam

Zdecydowałem się na budowę modelu pięknego a wręcz polskiego legendarnego motocykla Produkowanego w latach 1956-1965 w Szczecińskiej Fabryce Motocykli Junak. Był to najcięższy produkowany seryjnie motocykl w Polsce w okresie PRL. Na przestrzeni lat motocykl był ulepszany i czasie produkcyjnym powstały wersje M07 a potem M10. To określenie jest bardzo ogólnikowe gdyż każda partia produkcyjna się od siebie różniła. Motocykli powstało 91 400 szt. Pomimo niedoskonałości Junak jest uważany za jeden z najciekawszych i najbardziej poszukiwanych motocykli z okresu PRL.

Wstępnie zdecydowałem się na wersję motocykla M07 jako model wyjściowy. W wersji 1956 roku. Ale będzie to zależało od wielu czynników między innymi od dostępności dokumentacji i nie tylko.
Jako że nie ma nigdzie planów modelarskich tych motocykli muszę stworzyć własną dokumentację na podstawie skanów z dokumentacji fabrycznej oraz zdjęć i pomiarów. Model wirtualnie powstaje na komputerze a następnie elementy są drukowane na drukarce 3D lub wykonane inną technologią. Na obecnym etapie mam już sporo detali przygotowanych do drukowania i część wydrukowaną. Na poniższym zdjęciu widać Render elementów przodka motocykla jeszcze w fazie projektowania.



Cały czas eksperymentuję z drukowanym elementami i poniżej jest przykład wykonania koła w druku 3D. Koło zostało wydrukowane w kilku elementach tj felga, piasta, szprychy, nyple. Aby złożyć zapleść koło musiałem wykonać specjalny przyrząd w którym to koło jest składane.

CDN…..

Posted in Bez kategorii

Giętarka zaginarka do blach ewolucji ciąg dalszy …..

Witam

giętarka do blaszek fototrawionych i nie tylko.Ewolucji ciąg dalszy…..

nowsza wersja:

zmniejszone szczeliny między pazurami a co za tym idzie więcej pazurów teraz. Szerokość pazurów :

20/18/16/14/12/10/8/6/5/4/3/2,5/2/1,5 mm

pozostałe parametry to :

Maksymalna szerokość gięcia -180mm

minimalna szerokość gięcia -1.5 mm

maksymalny kąt gięcia -135 stopni

regulacja szczeliny między stolikami 0-2mm

wymiary narzędzia:

szerokość – 200mm

głębokość – 100mm

wysokość – 16mm

waga – 1400g

Zainteresowanych zapraszam 

kontakt modelarz66@gmail.com

Można zamówić samą giętarkę albo wersję deluxe w skrzynce drewnianej

 

 

 

 

Posted in Bez kategorii

Skrzynka na giętarkę

Giętarki dorobiły się swojej skrzynki drewnianej. Narzędzie precyzyjne powinno być bezpieczne w tej skrzynce 🙂

Posted in Bez kategorii

Giętarka nowa wersja :)

Witam

Przedstawiam Wam nowy projekt na bazie projektu Zvolack giętarki do blach. Giętarka ma robocze 2 krawędzie  z których jedna służy do gięcia długich elementów (maksymalnie 175mm) oraz stronę z „pazurami” o różnej szerokości do gięcia i formowania mniejszych detali. Testowałem ja na blaszce mosiężnej 0,1 do 0,3 mm i krawędź gięcia wychodzi równomierna na całej szerokości. W przypadku grubszych blaszek to sądzę że szerokości do 80 mm można śmiało giąć blachy o grubości 0,5mm . Stoli jest łamany pod kątem  135 stopni. W przypadku grubszych blaszek jest możliwość regulacji stolika, można go odsunąć  do 1 mm.

Poniżej zamieszczam filmik z działania giętarki    i fotki jak wygląda obecnie  🙂

 

 

Pozdrawiam

Romanov

Posted in Bez kategorii

Ropewallk wersja ostateczna

Witam

Przedstawiam poprawioną i ostateczną wersję skręcarki do lin ROPEWALLK.  W tej wersji uległa zmianie tylko wielkość obudowy, teraz jest mniejsza i bardziej poręczna. Przekładnia dalej jest na pasku zębatym i silnik zastosowany tutaj jest mocy 12v 120W. Płynna regulacja obrotów w obydwóch kierunkach. Całość wykonana z stopów aluminiowych (PA6-PA11) Osie wykonane z mosiądzu są osadzone na łożyskach  kulkowych. Całość pracuje bardzo cicho i nie wprowadza drgań. Wózek nie uległ zmianie żadnej. Zasilany Silnikiem z przekładnią również ma obroty w obu kierunkach, zrezygnowano z regulatora obrotów a w zamian silnik jest mocniejszy posiada prędkość 150 obr/min. Urządzenia są zasilane 12v 10A. W komplecie znajduje się  zasilacz impulsowy 12v 10A.

Poniżej zamieszczam filmik jak urządzenie pracuje w praktyce:

Posted in Bez kategorii

Szlifierka Bębnowa Thickness Sander

Witam

Od jakiegoś czasu budowałem nowy projekt tj. szlifierkę bębnową do szlifowania listew oraz desek w modelarstwie. Narzędzie bardzo przydatne dla modelarzy budujących modele drewniane floty.

Szlifierka pozwala na wyrównanie i wygładzenie listew i desek jak również na szlifowanie do określonej grubości aby wszystkie listwy miały jednakową grubość.

Urządzenie jest wykonane głównie z stopów aluminiowych, wszystkie elementy łączące    są z mosiądzu lub nierdzewnej stali. Szerokość wałka roboczego to 100mm. Zakres grubości od 0,5mm do 18mm. Szlifierka jest napędzana silnikiem 230v o mocy 0,6 KW 2800/min. Na pasku zredukowałem obroty do 1400 na wałek. Poniżej zamieszczam zdjęcia oraz filmik jak działa taka  szlifierka.

 

 

Pozdrawiam serdecznie
Romanov

 

Posted in Bez kategorii